Jaki motocykl na poczatek?

Wbrew pozorom to jest bardzo częsty dylemat rodziców, którzy nie są już w stanie opierać się molestującej miesiącami latorośli – Tato , kup mi motor!
Więc podpowiadamy – kupcie coś niedziałającego i niech motocyklowy narybek sam dochodzi do tego co szwankuje.


REKLAMA

Stopień trudności

Najlepsze do tego celu są dwusuwowe motocykle z krajów socjalistycznych, bo przeważnie nie są drogie, można do nich praktycznie wszystko kupić (oczywiście jeżeli nie rodzą się ambicje odbudowy do oryginału) a i remonty nie są bardzo skomplikowane.

Stopień trudności

To będzie pierwszy test na wykrycie motocyklowego pierwiastka w duszy młodego zapaleńca. Praktyka wykazuje, że większość tego testu nie przechodzi. Oczywiście można skalować stopień trudności zadania i kupić niemal nie zepsutego i w miarę kompletnego „Ogara”, ale można też nabyć dwucylindrową Jawę 350 ze zdemontowaną głowicą i poukręcanymi szpilkami… Radość jest niewyobrażalna, gdy człowiek zaczyna jeździć na własnoręcznie wyremontowanym motocyklu, więc tej drogi też warto spróbować.

Mniej ambitnie

Można też kupić maszynę gotową do jazdy i od razu cieszyć się z nawijanych na koła kilometrów. I tu niestety ujawnia się smutna prawda – nie ma uniwersalnej recepty na „pierwszy motocykl”. Każdy człowiek jest inny nie tylko fizycznie, ale też i „duchowo”. Jeden zakocha się w taplaniu w błocie, inny w nitce toru, a jeszcze inny w ciężkim brzmieniu amerykańskiego V2. I na to nic nie da się poradzić.

Problem polega jednak na tym, że początkujący motocyklista sam nie wie jaki rodzaj maszyny go pociąga. Mało tego – na kursach prawa jazdy (które jednak ciągle są obowiązkowe) przeważnie też nie do końca pozna własną naturę, bo kręcenie ósemek na placu, czy manewry w mieście to jeszcze nie jest prawdziwa jazda na motocyklu. Jest pewien prosty sposób na poznanie własnych preferencji – trzeba śledzić strony internetowe salonów motocyklowych i wybierać się na jazdy próbne. Przy czym – nie wolno z góry się nastawiać, że któregoś rodzaju motocykla nie lubisz. Dopóki nie spróbujesz – nie będziesz wiedział.

A może by tak egzotykę?

Jeżeli jednak koniecznie i natychmiast masz ciśnienie i musisz coś kupić, to najlepiej jest nabyć coś maksymalnie uniwersalnego, w dodatku z niezbyt wybujałym temperamentem. Po prostu maszynę lekką, o umiarkowanej mocy taką, która da radę wjechać w lekki teren, zawiezie Cię na weekendowy wypad za miasto, a i podczas trackday’a nie będzie darła podnóżkami na każdym winklu. Mówiąc ogólnie – coś w rodzaju współczesnej WSK. Po roku zabaw z taką maszyną już sam będziesz wiedział/wiedziała który rodzaj motocyklizmu najbardziej Cię interesuje i w którym kierunku iść.

SuzukiGSXR 125 -Motocykl na początek -
Dopiero wtedy zaczniesz dobierać maszynę odpowiednią do swoich gabarytów, temperamentu i umiejętności. Tu jeszcze jedna praktyczna rada – warto wybierać motocykle, których dostęp do części jest jest w miarę szybki, a sieć serwisowa w kraju dobrze rozbudowana. Zawsze łatwiej jest utrzymać w dobrej kondycji Suzuki GS 500 niż MotoMorini Rebello 1200, a i mechaników potrafiących ogarnąć taką „Suzkę” spotkasz częściej.
Na koniec przestroga – oczywiście nie ma obowiązku odwijania zawsze manetki do oporu i moc silnika można sobie regulować w sposób kontrolowany, jednak z pewnością sportowy litr nie będzie dobrym wyborem na pierwszy motocykl.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Wszystkich miłośników japońskich motocykli zapraszamy do LIBERATORA na SAMURAY DAY,…
Honda opatentowała radar na kask, który ma alarmować kierowcę o…