Mróz i śnieg nie pozwalają nam poszaleć na motocyklu. Chris Pfeiffer przerobił więc swoją Husqvarnę TE449 na śnieżny pojazd.

Z nartą z przodu i gąsienicą zamiast tylnego koła Husqvarna TE449 Chrisa zamieniła się w maszynę, która dociera do miejsc, gdzie zwykłym motocyklem dojechać nie sposób.


REKLAMA

– Jazda tym motocyklem to świetna zabawa, gdy już się do niego przyzwyczaisz – mówi Chris. – Mieszkam w górach i dzięki gąsienicy z tyłu mogę nim wjechać na naprawdę strome wzniesienia. Nawet tam, gdzie motocykl wyposażony w kolce w oponach zupełnie na dałby rady.

Montaż zestawu jest według Chrisa prosty i szybki. Wystarczy zdemontować koła, przykręcić z przodu nartę, a z tyłu gąsienicę. Tarczę hamulcową przytwierdza się do koła napędowego gąsienicy, a łańcuch mocuje się do serii zębatek, które przenoszą napęd. A podczas jazdy trzeba zapomnieć o przednim hamulcu, bo przecież narta nie obraca się jak koło.

Montaż trwa nie dłużej niż półtorej godziny. Kiedy Husqvarna TE449 jest już gotowa do jazdy po śniegu, zaczyna się frajda. Dla kogoś, kto lubi terenowe akrobacje, możliwości śnieżnego motocykla mogą się wydać ograniczone, ale emocji podczas skoków nie powinno zabraknąć.

Na zdjęciu widać, jak Chris skacze przez oczyszczoną ze śniegu szosę. Sztuka polega na tym, że inaczej rozkłada się masa motocykla – gąsienica jest cięższa niż koło. Trzeba więc inaczej poderwać maszynę. Także lądowanie nie jest łatwe – najmniejszy skręt narty może spowodować uślizg.

KOMENTARZE

REKLAMA