fbpx
A password will be e-mailed to you.

Gdyby motocykle kupowało się uszami – ta zmniejszona wersja VTX 1800 nie opędziłaby się od chętnych

Zmieniły się preferencje chopperowców. Dziś trudno producentom przekonać klientów, że powinni jeździć dostojnie i wolno. Od czasu do czasu lubią ostrzej ruszyć spod świateł i wcale nie są zadowoleni widząc, jak bez wysiłku wyprzedza ich byle przecinak.


REKLAMA
Advertisement

 

Osobiście nie przepadam za chopperami, jednak jest sporo osób, dla których to one są kwintesencją przygody z jednośladami.

 

VTX 1300 to – mimo że szybki i mocny – nadal cruiser. Mięsiste koła, mnogość chromu i powłoki lakiernicze przypadną do gustu wszystkim kochającym ten styl. Aby nie psuć linii cruisera, stacyjkę umieszczono z lewej strony motocykla, poniżej linii siodła. Przekręcam ją za pomocą gustownego kluczyka. Ciekłokrystaliczny wyświetlacz pokazuje tylko licznik przebiegu całkowitego i dwa tryby dzienne. Poskąpiono nawet zwykłego zegarka. Cóż, podobno szczęśliwi czasu nie mierzą, a pewnie wszyscy, których stać na to cacko, do takich się zaliczają.

Jak nie gaźnik, to kranik

Start! Z niekłamanym oporem rozrusznik przełamuje kompresję. Ponad 1300 cm sześc. to sporo jak na dwa cylindry. Silnik zapali jednak niezawodnie, o ile nie zapomnimy włączyć urządzenia rozruchowego. Wbrew obowiązującym trendom VTX nadal zasilany jest w tradycyjny sposób – dwoma gaźnikami Keihin. Czyż to nie dziwne, że w XXI wieku nadal trzeba było obsługiwać takie urządzenia jak ssanie czy kranik? Trochę irytujące, zwłaszcza w tak drogim motocyklu.

 

Nie dość, że musimy zakręcać, odkręcać kranik po i przed każdą jazdą, to jeszcze trzeba pamiętać o przekręceniu go w pozycję „RES”, gdy zabraknie paliwa. W VTX nie uświadczysz ani kontrolki rezerwy, ani wskaźnika poziomu paliwa. Więc o braku benzyny jesteśmy informowani przez… zgaśnięcie silnika.

Dzwony rurowe

To, czego inni motocykliści na pewną pozazdroszczą właścicielom VTX, jest odgłos jego wydechu. Takiego dudnienia niektórzy nie potrafią osiągnąć nawet po wymianie oryginalnych rur na drogie tłumiki akcesoryjne. A tu mają je w standardzie! Choć dobitnie daje znać o jadącym motocyklu, nie naprzykrza się podczas dłuższej trasy. Silnik ciągnie jak potwór już od samego dołu. Chciałoby się powiedzieć, że można zapomnieć o dźwigni zmiany biegów. Jednak Hondą należy unikać zwalniania na piątce poniżej sześćdziesiątki, bo wtedy dodaniu gazu towarzyszyć będzie wyczuwalne szarpanie.

 

Największe wrażenie robi jednak potężny moment obrotowy. Kilka razy zdarzyło się, że przy gwałtownym ruszeniu spod świateł VTX pozostawił na asfalcie szeroki ślad spalonej gumy.

 

Mimo przepastnego siedzenia ta Honda nie należy do najwygodniejszych. Trasa rzędu 300 km wystarczyła, bym do końca dnia odczuwał ból w okolicach kości ogonowej, a potem musiał spać na boku. Pasażer również nie pieje z zachwytu. Twardo tapicerowana poduszeczka tylnego siedziska pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Jeśli wspomnę o ciągłym dobijaniu tylnego zawieszenia, chyba do reszty rozwieję złudzenia co do komfortu VTX.

Z tarczą czy na tarczy?

Nie wiem, skąd wzięła się opinia, że choppery i cruisery to bardzo łatwe w prowadzeniu i przyjazne motocykle. W VTX wszystkie wady takich konstrukcji prezentowane są nader dobitnie. Bardzo miękko zestrojone zawieszenia sprawiają, że motocyklem buja jak statkiem na niespokojnym morzu. Kierowca kurczowo trzyma kierownicę, a zamiast kontemplować otaczającą go przyrodę, kurczowo trzyma się jednej myśli: „TRAF W DROGĘ”.

 

W stosunku do większego VTX 1800 postanowiono tak drastycznie ciąć koszta, że zrezygnowano z drugiej tarczy przy przednim kole. Teraz za zatrzymanie tego kolosa odpowiedzialna jest jedna tarcza z przodu o średnicy 330 mm i tylna tarcza o średnicy 300 mm. Cóż można powiedzieć o takim zestawie? Mizerny będzie chyba najwłaściwszym słowem. Nasza szyja szybko wydłuża się od ciągłego wypatrywania kolejnych przeszkód, przed którymi wcześniej powinniśmy zacząć hamować. Do tego dochodzi ból prawej ręki ściskającej mocno, czterema paluchami, klamkę hamulca.

 

Ja wiem, ja wiem, czepiam się… Choppery, lajcikowe motocykle, itd. W końcu to inna bajka. Rozpędzają się najwyżej do 190 km/h, a setkę „robią” w ponad pięć sekund! Dlatego nie fair porównywać je do naprawdę szybkich maszyn. Tyle że motocykl powinien dawać możliwość bezpiecznej jazdy nie tylko na długich i pustych prostych. Czasami przydałoby się, aby rozsądnie skręcił, a gdyby jeszcze potrafił się sprawnie zatrzymać, to w ogóle byłoby super!

Kompendium
Honda VTX 1300S

Silnik: V2, 4-suw., 6 zaworów, chłodzony cieczą

 


REKLAMA



REKLAMA


Pojemność: 1312 ccm

 

Moc: 75 KM przy 5000 obr/min

 

Moment: 123 Nm przy 3000 obr/min

 

Skrzynia: pięciobiegowa

 

Wysokość siedzenia: 68,6 cm

 

Masa w stanie suchym: 300 kg

 

Masa całkowita: 517 kg

 

Zbiornik paliwa: 18 l

 

V maks: 190 km/h

 

Przyspieszenie 0-100 km/h: 5,2

 

Spalanie: 6,8 l/100 km

 

Cena: 50.900 zł

KOMENTARZE


REKLAMA