Pozostali nabywcy oprócz zagadnień finansowych muszą (a przynajmniej powinni) zbadać stan techniczny motocykla budzącego ich zainteresowanie. Czynność tę można przeprowadzić na trzy sposoby. Po pierwsze, można zdać się na własne doświadczenie i intuicję. Po drugie, jeżeli nie czujemy się na siłach, możemy poprosić o pomoc bardziej doświadczonego kolegę. Po trzecie, można całą operację zlecić wyspecjalizowanej […]

Pozostali nabywcy oprócz zagadnień finansowych muszą (a przynajmniej powinni) zbadać stan techniczny motocykla budzącego ich zainteresowanie. Czynność tę można przeprowadzić na trzy sposoby. Po pierwsze, można zdać się na własne doświadczenie i intuicję. Po drugie, jeżeli nie czujemy się na siłach, możemy poprosić o pomoc bardziej doświadczonego kolegę. Po trzecie, można całą operację zlecić wyspecjalizowanej firmie, która dysponując fachową wiedzą wspomaganą przyrządami diagnostycznymi, jest w stanie określić stopień strupieszałości motocykla.


REKLAMA

Wbrew oczekiwaniom nie nastąpi teraz seria uniwersalnych dobrych porad z serii: jak kupić używany motocykl, nie nadziewając się przy okazji na minę. W zamian za to pojawi się rada, w jaki sposób nie pakować się w nieprzyjemne sytuacje i nie tracić przyjaciół. Jeżeli jesteś tym „bardziej doświadczonym” motocyklistą i ktoś ze znajomych (tych mniej doświadczonych) prosi cię o wydanie opinii na temat upatrzonej maszyny „nie pierwszej świeżości”, wskaż wszystkie dostrzeżone wady i zalety, pod żadnym jednak pozorem nie wypowiadaj się: „Kupuj!” (lub „Nie kupuj!”). Decyzję musi podjąć sam zainteresowany, mając jednocześnie świadomość, że robi to całkowicie samodzielnie. Gdyby bowiem po zakupie maszyny, którą poleciłeś jako wartą zainteresowania, wyszły na jaw jakieś jej wady, obwiniany będziesz ty, że nie wykryłeś ich w odpowiednim momencie, a nie sprzedający. Wiem to z autopsji. Jeżeli więc chcesz być fair (przede wszystkim wobec siebie), nigdy nie angażuj się zbyt mocno w zakup motocykla przez kogoś z twych znajomych.

KOMENTARZE

REKLAMA