Ostatni wyścigowy weekend MotoGP sezonu 2011 na torze w Walencji był bardzo ciekawy. Poznaliśmy Mistrzów Świata w mniejszych kategoriach, a dodatkowe emocje we wszystkich wyścigach dostarczała pogoda.

Niedziela w Hiszpanii rozpoczęła się od pożegnania Marco Simoncelliego, którego pamięć uczcili wszyscy zawodnicy wyjeżdżając na start swoimi motocyklami, a zamiast minuty ciszy zgromadzeni na torze wysłuchali kanonady fajerwerków.


REKLAMA
Advertisement

Chwilę później ruszył wyścig klasy 125 gdzie na tytuł nadal szanse mieli dwaj zawodnicy. Faworytem był Nico Terol, któremu do sukcesu wystarczyło 12 miejsce, Johan Zarco musiał by ten wyścig wygrać. Od początku weekendu pogoda nie rozpieszczała i nie inaczej było w niedzielę, ponieważ z nieba ciągle padała mżawka. Zawodnicy jednak twardo jechali na slickach. Emocje związane z rywalizacją o tytuł skończyły się niestety już na trzecim okrążeniu, gdy Zarco wyleciał z toru i zakończył swój start. Terol mógł już też dać sobie spokój, ale jak przystało na nowego Mistrza parł ostro do przodu. Po rozstrzygnięciu kwestii pierwszego i drugiego miejsca otwartym pytaniem było, kto dopełni podium. W walce liczyli się jeszcze Sandro Cortese i Maverick Vinales, którzy ostro rywalizowali w czołówce goniąc prowadzącego wyścig Hectora Faubela. Niestety i ten pojedynek skończył się przed czasem, a na „deskach” wylądował Cortese. Młody Vinales jednak niezadowolił się takim prezentem i walczył o zwycięstwo w wyścigu. Szybko do spółki z Terolem dogonił Faubela i na kilka okrążeń zdetonowali go z pozycji lidera. Trójka Hiszpanów walcząc o zwycięstwo ciągle zmieniali się miejscami, ale końcówka należała do młodego podopiecznego zespołu firmowanego przez Paris Hilton, który odniósł czwarte zwycięstwo w sezonie. Drugi był Terol, a trzeci Faubel.

W klasie Moto2 Mistrzem Świata Stefan Bradl został jeszcze przed wyścigiem, ponieważ z powodów zdrowotnych walkowerem tytuł musiał oddać Marc Marquez. Młody Hiszpan niestety nadal odczuwał skutki kontuzji z Malezji i w Walencji z boksu oglądał poczynania rywali. Podobnie jak w klasie 125 tor nie był suchy i niektórym zawodnikom sprawiał sporo problemów. Aż siedmiu zaliczyło upadki. Błędu nie ustrzegli się ani pierwszy lider wyścigu Yuki Takahashi, ani Bradl. W tych wymagających warunkach najlepiej radził sobie Michele Pirro, który w podobnych okolicznościach wygrał sobotnie kwalifikacje. Włoch z zespołu Gresini dedykował swój sukces Marco Simoncelliemu. O drugie miejsce zażarty pojedynek stoczyli Mika Kallio i Dominique Aegerter. Różnica między Finem, a Szwajcarem wyniosła zaledwie 0,2 sekundy.

Na starcie klasy MotoGP zabrakło Colina Edwardsa i ponownie Jorge Lorenzo, który nadal leczy kontuzję palca, której nabawił się w Australii. Mimo braku miejscowego faworyta emocji nie brakowało. Zaczęło się od trzęsienia ziemi, ponieważ na pierwszym zakręcie z wyścigiem pożegnali się Alvaro Bautista, Valentino Rossi, Randy De Puniet i Nicky Hayden. Od początku mocne tempo narzucił Casey Stoner i błyskawicznie odskoczył rywalom. Za jego plecami walczyli Dani Pedrosa, Andrea Dovizioso i Ben Spies. O kolejne pozycje rywalizowali Cal Crutchlow i Karel Abraham, a za nimi spokojnie swoim ostatnim wyścigiem w karierze delektował się Loris Capirossi.

Trzykrotny Mistrz Świata postanowił w swoim ostatnim występie uczcić pamięć Simoncelliego startując nie z tradycyjnym dla siebie numerem 65, a z 58. Ostatecznie na mecie był 9. Pod koniec wyścigu opady przybrały na sile i gdy jedni zawodnicy zwalniali inni dostawali nowej energii. Stoner dał się nawet wyprzedzić Spiesowi, a Pedrosa przestał liczyć się w walce o podium, przez co przegrał trzecie miejsce na koniec sezonu z Dovizioso. Spies był bliski swojego drugiego zwycięstwa w sezonie, ale na ostatnią prostą doskonale wyszedł Stoner i wykorzystując moc swojej Hondy wygrał wyścig o 0,015 sekundy. Jak sam przyznał nowy Mistrz Świata po raz pierwszy w sezonie podjął ryzyko, ale się opłaciło. Dobrze występ w Walencji będą wspominali zawodnicy, którzy zastępowali Lorenzo i Edwardsa. Katsuyuki Nakasuga był szósty, a najlepszy zawodnik amerykańskich Superbike, Josh Hayes siódmy. Na najlepszy wynik w sezonie szansę miał Abraham, ale upadł na ostatnim okrążeniu po kontakcie z Crutchlowem i musiał zadowolić się ósmym miejscem. Dzięki twardej walce z Czechem Brytyjczyk zanotował swój najlepszy występ w MotoGP finiszując na czwartym miejscu.

Był to ostatni wyścig motocykli o pojemności 800 ccm. Zaczyna się nowa era w MotoGP z motocyklami o pojemności jednego litra. Można powiedzieć, że Casey Stoner zamknął w klamrę ten rozdział motocyklowego Grand Prix. Australijczyk wygrał pierwszy wyścig w tej kategorii w Katarze w 2007 roku i teraz ostatni w Walencji. Dodatkowo jest zdobywcą pierwszego i ostatniego tytułu na takich motocyklach.

 

Tekst Łukasz Świderek | Zdjęcia Agencja Świderek

KOMENTARZE


REKLAMAAdvertisement
Polecane artykuły
Skuter ten jest połączeniem znanego od lat Neo'sa z jednostką…
?Prawka? dla motocyklistów będą, tylko po poprawce - uspokaja Ministerstwo…