Dzień spędzony na nowej Multistradzie pozwolił nam wyrobić sobie o niej opinię. Opisujemy wyposażenie, działanie półaktywnego zawieszenia i pokazujemy jak działa nowe menu na wyświetlaczu TFT. Dowiecie się też, czy 113 koni mechanicznych to wystarczająco dużo do sprawnego przyspieszania. Pełny test oczywiście odnajdziecie w numerze 04.2019 Świata Motocykli. Tymczasem łapcie film i słów kilka o tej włoskiej piękności!

Wiem, że u włoskich marek wszystko kręci się wokół emocji i pasji, a co wywołuje największe poruszenia? Moc, osiągi, styl i dźwięk! W związku z tym od kiedy Ducati dysponuje kapitałem pozwalającym na dynamiczny rozwój pokazują coraz to bardziej spektakularne maszyny.


REKLAMA

Przez ostatnie dziesięć lat udowadniali jak dużo da się wyciągnąć z dwucylindrowych silników. Obserwowaliśmy spektakularnego Diavela i absurdalnie mocne Panigale, nawet Monster R, który będąc naked bike’iem oferuje 160 koni mechanicznych! Co się wydarzyło, gdy Ducati stworzyło turystyka klasy Adventure? Oczywiście nafaszerowali go mocą, niutonometrami i najbardziej zaawansowaną elektroniką. Tak powstała Multistrada 1200. Wszystkie topowe modele Ducati najlepiej wypadają w krótkich testach.

Emocje, sprawa podstawowa

Jeśli jeździsz takim motocyklem przez dzień lub dwa po górskich drogach lub torze to jesteś oniemiały wrażeniami, które dostarcza maszyna z Bolonii. Gaz jest odkręcany, moc wzbudzana, kontrola trakcji mruga jak szalona, a Ty czujesz każdą komórką swojego ciała włoski temperament. Następnie przychodzi moment w którym taki motocykl ląduje u Ciebie w garażu na dłużej.

Po dwóch dniach jesteś wyżyty, ale potrzeba łamania przepisów drogowych przy każdej okazji przeradza się w normalność. Wtedy duże i mocne silniki pokazują swoje prawdziwe oblicze. Na niskich obrotach zachowują się topornie, grzeją się, a małe prędkości i korki obnażają ich prawdziwą zwinność. Gdy na analogicznych testach pojawi się Ducati z „niższej półki” i dociera do nas, że na co dzień to o wiele fajniejszy motocykl, niż topowy, czerwony potwór. Dlatego najlepsze wspomnienia mam z Monsterem 821 i Panigale 959. Nigdy wcześniej nie miałem okazji obcować z „małą” Multistradą, ale nauczony doświadczeniem wiedziałem czego mogę się po tym spotkaniu spodziewać…

KOMENTARZE


REKLAMA
Polecane artykuły
Inauguracyjna runda mistrzostw MotoE, stanęła pod znakiem zapytania po katastrofalnym…
Japończycy znani są jako mistrzowie w produkcji nakedów. Suzuki w…