fbpx
A password will be e-mailed to you.

Na ósmym etapie Dakaru motocykliści i quadowcy tracili swoje pojazdy na solnym polu pokrytym wodą. Kuba Piątek musiał wycofać się z rajdu.

Wielu zawodników nie pokonało 130-kilometrowej solnej przeprawy, która okazała się bezlitosna dla wielu motocykli. Wśród pechowców był niestety Kuba Piątek, dla którego ten Dakar już się skończył. KTM Kuby Piątka nie wytrzymał ogromnej dawki soli, jaką musiał przyjąć po przejechaniu Salar de Uyuni – największego solniska świata.

– Próbowałem reanimować motocykl przez sześć i pół godziny. Byłem cały czas w kontakcie telefonicznym z mechanikami, którzy pomagali mi jak mogli. Raz motocykl odpalił i przejechał sto metrów, za drugim razem pięć kilometrów. W końcu pojawiła się ekipa sprzątająca, która zbierała z trasy motocykle wykluczone z rajdu. Czekali jeszcze przy mnie z pół godziny, ale nic się nie dało zrobić. Musiałem się wycofać. W ogóle nie przypuszczałem, że moja pierwsza przygoda z Dakarem tak się skończy – powiedział Kuba Piątek zaraz po zakończeniu swojego udziału w rajdzie.

Mechanicy ORLEN Teamu byli zdumieni tym, co stało się z motocyklem Kuby Piątka oraz tym, w jakim stanie była maszyna Kuby Przygońskiego, który szczęśliwie dojechał na metę.

– Etap początkowo prowadził przez słone jezioro, było mokro po bardzo obfitych deszczach. Instalacja w motocyklach zaczęła szwankować, maszyny przestały odpalać. Motocykl Kuby Piątka po przejechaniu słonego jeziora po prostu przestał działać. Robiliśmy co mogliśmy wraz z mechanikami z KTM-a, ale nie byliśmy w stanie mu pomóc. Tak trudny teren ze słoną wodą spowodował, że motocykl już nie nadaje się do niczego. Ciekawe, jak będą się sprawować maszyny pozostałych zawodników, którzy ukończyli odcinek. Podczas następnych etapów rajdu na pewno wyjdą problemy spowodowane solą – powiedział Wojciech Szczepański, główny mechanik ORLEN Team.

Salar de Uyuni to jeden z najbardziej płaskich obszarów na świecie. Organizatorzy rajdu postanowili to wykorzystać i przygotowali nietypowy, ale za to efektowny start.

– Startowaliśmy po trzydziestu zawodników w linii. Jechaliśmy przez wyschnięte jezioro, całe białe. Niestety przez całą noc padało, przez co na jeziorze zebrała się warstwa wody i było bardzo ślisko. Jechaliśmy tak przez 130 kilometrów, byłem cały mokry i pokryty solą. A było zimno, tylko 5 stopni. Chłodnice w motocyklach zalepiły się solą, przez co wiele maszyn stanęło. Na szczęście w porę zorientowałem się, że mój motocykl zbytnio się grzeje. Zatrzymałem się i przepłukałem chłodnicę wodą. Dzięki temu motocykl ledwo, ale jednak dojechał do mety. Na tankowaniu było nas prawie trzydziestu i wszystkie maszyny, które zostały zgaszone, nie chciały odpalić. Przez dwadzieścia minut próbowałem uruchomić motocykl. Podobne problemy mieli Marc Coma czy Ruben Faria – powiedział Kuba Przygoński.

Zawodnik ORLEN Team na mecie był 19 i awansował w generalce o siedem pozycji, na 17 miejsce.


REKLAMA



REKLAMA


Sól spowodowała spore przetasowania w stawce motocyklistów. Na prowadzenie w generalce wysunął się Marc Coma przed Pablo Goncalvesem i Pablo Quintanillą. Dotychczasowy lider Joan Barreda Bort spadł w generalce aż na 24 miejsce. Świetnie za to poradziła sobie Laia Sanz, która zajęła świetne 5 miejsce na etapie, a w generalce awansowała na 9 pozycję. Nadal jedzie również druga motocyklistka Rosa Romero Font, która zajmuje 63 miejsce wśród 82 sklasyfikowanych zawodników.

Z podobnymi kłopotami borykał się na trasie etapu Rafał Sonik. Nasz quadowiec zajął na etapie 8 miejsce i oddał prowadzenie w swojej klasie największemu rywalowi, Chilijczykowi Ignacio Casale. To jednak nie koniec walki – obu zawodników dzieli niecałe 7 minut, więc Sonik nadal ma szansę na najwyższe podium.

KOMENTARZE


REKLAMA