Na starcie wyścigu klasy MotoGP stanęło tylko 14 zawodników, ponieważ już podczas treningów mocno porozbijali się Damian Cudlin (zastępował Hectora Barbera) i Ben Spies. Obaj próbowali wyjechać jeszcze w rozgrzewce, ale grymasy na ich twarzach mówiły wszystko na temat ich formy. Największym nieobecnym był jednak Jorge Lorenzo, który jako jedyny mógł jeszcze odwlec koronację Stonera. […]

Na starcie wyścigu klasy MotoGP stanęło tylko 14 zawodników, ponieważ już podczas treningów mocno porozbijali się Damian Cudlin (zastępował Hectora Barbera) i Ben Spies. Obaj próbowali wyjechać jeszcze w rozgrzewce, ale grymasy na ich twarzach mówiły wszystko na temat ich formy. Największym nieobecnym był jednak Jorge Lorenzo, który jako jedyny mógł jeszcze odwlec koronację Stonera. Niestety ustępujący Mistrz tak niefortunnie upadł w rozgrzewce, że stracił połowę serdecznego palca w lewej dłoni i o jeździe nie było mowy.


REKLAMA
Advertisement

W tym momencie Stoner musiał być na mecie tylko szósty, ale nie spoczął na laurach i rozgromił rywali od pierwszych metrów systematycznie powiększając przewagę.

Tylko siły natury mogły zatrzymać Australijczyka, ale ogromna nawałnica przeszła dosłownie o sto metrów od toru, nad morzem i na asfalt spadło tylko trochę wody. Z możliwości wymiany motocykli na te wyposażone w opony deszczowe skorzystali tylko Loris Capirossi i Nicky Hayden. Najwięcej na tym manewrze stracił Amerykanin, który stracił piąte miejsce i na mecie był dopiero siódmy. Z toru wylecieli za to Alvaro Bautista, Cal Crutchlow i Hiroshi Aoyama. Przed deszczem upadł też Valentino Rossi.

Gdy z przodu bezpiecznie prowadził Stoner za jego plecami istną wojnę prowadzili Andrea Dovizioso i Marco Simoncelli. Ten drugi na ostatnim okrążeniu przypuścił zdecydowany atak i finiszując na drugim miejscu odniósł swój największy sukces w MotoGP. Czwarty był Dani Pedrosa, a na miecie zobaczyliśmy zaledwie dziesięciu zawodników. W klasyfikacji generalnej nic się nie zmieniło i mimo absencji Lorenzo zachował drugie miejsce, a na trzecim pozostaje Dovizioso, który ma 4 punkty przewagi nad Pedrosą.

Najciekawszym wyścigiem weekendu było starcie w klasie Moto2. Dotychczasowy lider klasyfikacji generalnej Marc Marquez został ukarany przez sędziów doliczoną minutą do czasu z klasyfikacji, co równało się z ostatnim polem startowym za staranowanie rywala po wolnym treningu. Zdarzenie wyglądało bardzo dramatycznie, ponieważ już po upływie czasu, kiedy rywale jechali dość powoli Marquez z większą prędkością wpadł w Ratthaparka Wilairot i obaj wylądowali w żwirze.

Wydawało się, że w takiej sytuacji Hiszpan nie będzie miał szans na dobry wynik, a co za tym idzie może stracić szansę na tytuł, ponieważ Stefan Bradl tracił do niego tylko punkt w klasyfikacji generalnej.

Jednak to, co wydawało się możliwe tylko na PlayStation stało się faktem. Marquez wypalił ze startu jak szalony i w czwartym zakręcie miał już 13 rywali za plecami, a na końcu pierwszego okrążenia był już 16! Niesamowita jazda trwała do samego końca, ale czasu wystarczyło „tylko” na trzecie miejsce.

Jakież było zdziwienia Bradla, który po wyścigu zobaczył za plecami największego rywala. Niemiec mógł wygrać ten wyścig, ale na końcówce dał się wyprzedzić Alexowi De Angelisowi. W tym momencie Bradl jest znów pierwszy w klasyfikacji generalnej, ale jego przewaga nad Marquezem to marne trzy punkty, które Hiszpan może odrobić już za tydzień w Malezji. Złośliwi na paddocku już mówią, że Niemiec po wczorajszym jest już kompletnie rozbity siłą, jaką prezentuje jego rywal. Trzeci w generalce pozostaje Andrea Iannone.

W 125 rozdającym karty była pogoda, która na starcie napędziła zawodnikom trochę strachu. Gdy motocykle stały już na starcie zaczął padać deszcz i zaczęła się oponowa loteria. Ponieważ tego dnia nad torem królował mocny wiatr i chmury pojawiały się i znikały bardzo szybko większość zaryzykowała i pojechała na slickach.

Pierwsze okrążenia należały do odważnych i tych, którzy postanowili jechać na wetach. Pierwsze okrążenie należało do Alexis Masbou, a kolejne już do Adriana Martina. Młody Hiszpan od początku weekendu spisywał się świetnie w Australii, a teraz wyposażony w opony na mokrą nawierzchnie mógł wygrać swój pierwszy wyścig w życiu.

Mógłby, ale deszcz ustał, tor zaczął schnąć i rywale spokojnie go dogonili. Najlepiej na schnącym torze radził sobie Sandro Cortese, który szybko odskoczył wszystkim. Za nim podążał Johan Zarco i David Salom oraz Efren Vinales. Lider klasyfikacji generalnej Nico Terol w tych warunkach jechał tragicznie, wyprzedzali go zawodnicy, których nazwisk pewnie nie zna i dopiero, gdy było zupełnie sucho zaczął odrabiać straty. Starczyło na 8 miejsce, ale jeżeli przyszły Mistrz Świat tak słabo radzi sobie w trudnych warunkach, to…

Wyścig wygrał Cortese przed Salom i Zarco, który zmniejszył przewagę nad Terolem do 22 punktów. Na dwa wyścigi do końca sezonu to dość duża strata, ale jeśli Francuz podtrzyma swoją formę z ostatnich wyścigów, to możemy liczyć na niespodziankę.

Następna runda Grand Prix już za tydzień w Malezji.

 

Tekst Łukasz Świderek | Zdjęcia Agencja Świderek

KOMENTARZE

REKLAMAAdvertisement

Polecane artykuły
Pierwszy wyścig klasy Superbike należał do nowego Mistrza Świata Carlosa…
Wiosną roku 2009 decyzją Rady Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych Klub…