fbpx
A password will be e-mailed to you.

Andrzej Kwiatkowski

Z archiwum ŚM: Skłony (nurkowanie) przy hamowaniu. Cz. 2. Numer 12/1995

Dla oszacowania własno­ści następnych syste­mów, wolałem wiązać się już, w jakimś stopniu, z cy­frami. Stworzyłem sobie hi­potetyczny motocykl, ważą­cy 250 kg, z możliwie reali­stycznym położeniem środ­ka ciężkości, posadziłem na niego hipotetycznego kie­rowcę, z równie realistycz­nym środkiem ciężkości, wmontowałem w ten moto­cykl różne systemy przed­nich zawieszeń, o geometrii podpatrzonej na zdjęciach i szkicach, i poprosiłem hi­potetycznego kierowcę o hamowanie z właściwym rozłożeniem sił na przód i na tył, dla osiągnięcia skuteczności hamowania równej 0,6 g, czyli opóźnie­nie równe 60% przyspie­szenia ziemskiego.... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Skłony (nurkowanie) przy hamowaniu. Numer 11/1995

Przyznam się, że o ile zawsze w moim moto­cyklowym życiu najbardziej ceniłem sterowność moto­cykla, bo uważałem to za­równo za sprawę przyjem­ności, jak i bezpieczeństwa, o ile przywiązywałem wagę do dobrych hamulców, choć nie we wszystkich mo­tocyklach, na jakich jeździ­łem, były one naprawdę dobre, to nigdy nie dbałem o to, czy hamowaniu towa­rzyszy pewien skłon moto­cykla w przód, czy nie.... Czytaj cały...
Tak myślałem, dopóki - tocząc się spokojnie po górskiej drodze - nagle nie zostałem wyprzedzony przez radosnego Australijczyka po zewnętrznej. Tyłek zrzucony z siedzenia nad ziemię, iskry z podnóżków i pełen ogień! Długo namawiać mnie nie musiał, zredukowałem i pogoniłem za nim. Uwierzcie mi na słowo, że była to jazda sportowa w stylu komiksów Joe Bar Team. Gaz był zacięty do końca, hamulce gniecione z ogromną siłą, a w zakrętach motocykle gięły się od przeciążeń, tańcząc nam pod tyłkami. Ależ to była jazda! Nie liczyła się prędkość, bo wcale wielka nie była. Chodziło o wrażenia! Czułem się jak przeniesiony do czasu, gdy w jeździe na motocyklu liczył się przede wszystkim kierowca.

Z archiwum ŚM: Równowaga na zakręcie. Numer 10/1995

W związku z moim arty­kułem „Skąd bierze się stabilność motocykla?” w numerze 3/95 „Świata Motocykli", spotkałem się z pytaniem: skoro motocykl automatycznie powraca do swego położenia pionowe­go w jeździe na wprost, i to natychmiast, w początkowych fazach przechylania w którąkolwiek stronę, to jak w takim razie możliwe jest wejście w zakręt, gdzie motocykl musi znajdować się w jakimś, często nawet głębokim, nachyleniu? ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: nowe bezwidelcowe zawieszenia, cz. 3. Numer 8/1995

System Telelever BMW można potraktować ja­ko dalszy krok w rozwoju idei Hossacka. To jakby ktoś zrezygnował z górnego wahacza, a kulowy przegub umieścił w ramie, której zresztą tu nie ma. Oczywi­ście, żeby nie zablokować resorowania, trzeba wpro­wadzić zmienną odległość pomiędzy ruchomą dolną półką a nieruchomą górną, i temu właśnie służy tele­skop.... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Ułani na motocyklach. Numer 8/1995

Wydaje mi się, że nie tylko w naszej prasie motocyklowej następuje ja­kiś nawrót fascynacji rolą motocykla jako sprzętu wo­jennego. Z wielu publikacji można by wysnuc wniosek, że alianci wygrali II wojnę światową głównie dlatego, że Harley-Davidson dostar­czył 88 tysięcy motocykli na różne fronty, a Rosjanie po­trafili jakoś rozwiązać rów­nanie R 71 = M 72. W rze­czywistości II WŚ nie była tak bardzo sportowym przedsięwzię­ciem, choć można przy­puszczać, że trzecia byłaby jeszcze mniej.... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Nowe bezwidelcowe zawieszenia, cz. 1. Czego możemy po nich oczekiwać? Numer 5/1995

Skoro chciano wyelimi­nować główkę ramy, potrzebną dla skrętu przed­niego koła, to nic dziwnego, że skręt usiłowano zrealizo­wać na końcu wahacza, ułożyskowanego w ramie motocykla, a więc nie bio­rącego udziału w skręcie koła. Ale na końcu wahacza była już oś koła i była też piasta, umożliwiająca kołu jego obrót wokół osi. Spró­bowano więc dać piaście także funkcję skrętu koła. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Nowe zwrotnicowe zawieszenia. Jak do nich doszło? Numer 4/1995

Z wypowiedzi prasowych można by sądzić, że dotąd były tylko błędy i wypaczenia minionego okresu, teraz natomiast świat ogarnie szczęśliwość absolutna, wynikająca z Nowych Rewelacyjnych Rozwiązań (N.R.R.). Czasem niepokoi pewna niekonsekwencja, bo np. dowiedziawszy się, jak złe było wszystko, co było dotąd, a jak N.R.R. radykalnie usuwają wszelkie bóle głowy, czytamy nagle, że ktoś nie mógł zdobyć mistrzostwa świata, no bo przecież startował na motocyklu zaopatrzonym właśnie w owo N.R.R.... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Hamowanie biegami? Jestem za! Numer 4/1995

Do skrzyżowania dojeżdża super-motocykl. Wszystko jak trzeba. Koło z tyłu: oho!, kółko z przodu: aha!, rączki kierownicy po­niżej bioder, podnóżki w re­jonie tylnego koła. Zwalnia, owszem, na obu hamulcach. Wyjście ze skrzyżowania bę­dzie na jedynce, więc na ha­mowaniu schodzi kolejno przez biegi. Krrrrnk: III bieg, krrrrrnk: II bieg, krrrrnk: I bieg. To wszysto, co można usłyszeć przy tym idealnie stłumionym silniku, cały czas na minimalnych obro­tach, sprzęgło cały czas wy­ciśnięte. ... Czytaj cały...