Miejscowość Lipowczyce w województwie łódzkim pewnie nikomu nic nie mówi. Mi też nic nie mówiła, ale jakoś w zeszłym roku zadzwonił do mnie znajomy. Mówił, że kilku zapaleńców buduje amatorski tor i zapraszają na jazdę.

Idealne miejsce na tor offroadowy

Tor Lipowczyce - świetne zawody na amatorskim torze


REKLAMA

Długo nie mogłem się zebrać na skorzystanie z zaproszenia, jednak gdy już przyjechałem, stwierdziłem, że jednak są ludzie, którzy chcą zrobić coś dla off-roadu w naszym kraju. Na dodatek zupełnie bezinteresownie. Może zacznę jednak od początku, bo historia toru jest dosyć ciekawa.

Chłopaki jeszcze rok temu nie mieli za dużo wspólnego z off-roadem. Fakt, jeździli wcześniej na motocyklach, ale były to raczej szosówki czy stunt. Kiedy kupili wreszcie pierwsze „brudasy” zaczęli stawiać pierwsze kroki poza utwardzonymi drogami. Może i małe, jednak stwierdzili, że nakręcili się na ten sport na tyle mocno, aby zacząć działać w tym temacie na dłuższą metę. Postanowili sobie znaleźć miejsce do treningu.

Los chciał, że jeden z nich – Łukasz – miał działkę. 5 hektarów stało nieużywanych i zarastało chwastami. Miejsce oddalone o kilka kilometrów od najbliższych zabudowań, otoczone zagajnikiem. Tak więc idealne na stworzenie toru.

Jak zbudować tor, czyli złe dobrego początki

Tor Lipowczyce - w trakcie zawodów

Jednak nie mogło być zbyt kolorowo. Działka nie dość, że była zarośnięta, to praktycznie na całej powierzchni zrobiło się bagno. Tak więc w ruch poszła koparka na gąsienicach. Niestety panowie nią nie poszaleli. Bagno vs koparka: 1 – 0. Całe szczęście udało się ją jakoś wyciągnąć. Po tym plany się trochę zmieniły i priorytetem było nie stworzenie toru, a doprowadzenie podłoża do stanu, który pozwoliłby na jakąkolwiek obróbkę.

Tor Lipowczyce - początek

Ich entuzjazmu nie powstrzymało nawet to, że po zrobieniu wszystkich rowów trzeba było czekać ładnych kilka tygodni, aby dało się wjechać na teren jakimkolwiek sprzętem. Potem już można było rozpocząć pierwsze próby budowy toru.

Początkowe plany zakładały stworzenie toru super enduro. Na początek kilka band, hop, belek i opon. Jednak chłopakom taki krótki tor szybko się znudził i stwierdzili, że potrzebują czegoś dłuższego. Tak po przepuszczeniu przez silnik koparki kilkuset litrów ropy, a przez siebie kilku puszek, tor został powiększony o trawiastą nitkę i następne hopy. Łącznie udało im się pociągnąć ponad 4 kilometrową trasę, czyli… niczego sobie.

Warto dodać, że cały tor został zrobiony bez zbierania sponsorów czy „kickstarterów”. Wszystko było wybudowane z własnych środków.

Oczywiście przedsięwzięcie nie było łatwe. Dodatkowo regularna praca, rodzina i codzienne obowiązki skutecznie utrudniały szybki postęp prac, ale pomimo to dali radę. Nie dość, że wybudowali naprawdę fajny tor, to zrobili ogromny postęp w jeździe. Na razie startują w zawodach klasy okręgowej jednak zawsze łapią się w czołówce, co jest sporym osiągnięciem po roku jazdy.

Tor Lipowczyce - gleby to stały element

Amatorskie zawody CrossCountry

Tor Lipowczyce - zawody

Po uporaniu się z budową toru, trzeba było zrobić z niego jakiś pożytek. Oczywiście pomysł padł na zorganizowanie zawodów CrossCountry. Tak, 14 czerwca, w niedzielę, rozegrano „dziewicze” zmagania na torze. Format imprezy był czysto amatorski. Tor jeszcze nie ma homologacji PZM, a zawody nie były wpisane do Mistrzostw Okręgu Łódzkiego. Jednak zawodnicy zostali podzieleni na klasy, w tym także na licencje. Na imprezę zjechało się całkiem sporo zawodników, ilość zainteresowanych i kibiców przekroczył oczekiwania organizatorów, którzy nie bardzo chcieli uwierzyć, że udało im się coś takiego zrealizować! Najlepiej uczucia związane z całym przedsięwzięciem oddadzą słowa samych organizatorów:

Łukasz:

„Chciałbym jeszcze na chwilkę wrócić do naszych początków. Istotne jest to ,że już od dzieciństwa, w każdym z nas siedziała ogromna pasja do motocykli. Zaczynaliśmy od takich motocykli jak motorynka, Simson, Komarek czy WSK, które w tamtych czasach były ogromnym rarytasem. Teraz czasy się zmieniły i ujeżdżamy już wyczynowe austriackie i japońskie crossówki.

Tor Lipowczyce - zawodnik

Nasza pasja kosztuje naprawdę bardzo dużo i nie chodzi tu tylko o pieniądze. Ta „zajawka” wymaga od nas wiele wyrzeczeń. Bardzo ciężko jest być mężem, chłopakiem, ojcem mającym rodzinę na utrzymaniu, który pracuję od rana do wieczora, a przy okazji chce rozwijać swoje motocyklowe hobby.

Ten tor jest spełnieniem naszych marzeń, czymś wyjątkowym, co daję nam niewyobrażalną radość i spełnienie. Jednocześnie przypomina nam ile problemów przez to mieliśmy. Ile kłótni rodzinnych, ile pretensji o wieczny brak czasu dla najbliższych. Wiele razy powtarzano nam żebyśmy dali spokój tym głupotom i zajęli się czymś poważnym.

Jednak razem z Piotrkiem i Michałem postanowiliśmy postawić na swoim i pomimo tych wszystkich problemów rodzinnych i finansowych ciągle szliśmy do przodu i budowaliśmy tor w Lipowczycach. Na razie mówi się o nas w województwie łódzkim, jednak kto wie, może niedługo także i w całej Polsce…

W życiu po prostu najważniejsze jest to, żeby robić to co się kocha. Odnośnie samych Zawodów chciałbym powiedzieć, że naprawdę byliśmy miło zaskoczeni. Pogoda dopisała, tor był świetnie przygotowany, a zawodnicy bardzo zadowoleni. Po zawodach większość deklarowała, że to nie są ich ostatnie odwiedziny na naszym torze. Także przyszłość jest jasna Zawody CrossCountry Lipowczyce druga edycja jeszcze w tym roku! Z góry chciałbym podziękować naszym rodzinom, a przede wszystkim żonom i dziewczynom, które dzięki tej imprezie zrozumiały, że to ma sens i doceniły wszystkie nasze starania. Dziękujemy także naszym znajomym, kolegom i wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego pięknego miejsca oraz sponsorom za wsparcie finansowe przy organizacji samych zawodów.”

Tor Lipowczyce - amatorskie zawody

Piotrek:

„Chciałbym dodać jeszcze, że to nie koniec prac na torze. Przy każdym ruchu łyżki koparki pojawiały się nowe pomysły aby coś jeszcze poprawić i usprawnić więc będzie jeszcze ciekawiej. Na torze jest sprzęt, którym co jakiś czas przejazd jest równany i poprawiany, ale oczywiście bez wsparcia znajomych, którzy nie tylko przyjeżdżali pojeździć, ale także pomóc w budowie byłoby ciężko. Pracy przy takim projekcie jest naprawdę dużo, a jak Łukasz wspomniał mamy mnóstwo innych obowiązków. Wielokrotnie wracając z nocnej zmiany nie śpię tylko jadę na tor i mówię, że są ważniejsze rzeczy od spania. Nie będę się tu rozpisywać bo historii przy budowie było mnóstwo . Wszystkich chętnych gorąco zapraszamy na treningi. Atmosfera w Motopower Lipowczyce jest zawsze na najwyższym poziomie!!! Wracając jeszcze do I Edycji zawodów liczyliśmy na 20 może 30 zawodników. Wynik był dla nas zaskakujący! 68 szoferów, nie wspominając o tłumach widzów..”

Na koniec chciałbym znowu się wtrącić. Wyżej opisani Panowie pewnie nie są wyjątkiem. Pewnie w innych zakątkach Polski są osoby, które zrobiły już coś podobnego. Jednak zapał naszych bohaterów jest godny pochwały i szacunku. Oprócz tego, jest także doskonałym przykładem do zmotywowania innych ludzi, którzy mają podobne zaplecze, jednak z chęciami jest już różnie. Może zabrzmiało to trochę jak teksty z Facebooka Ewy Chodakowskiej, jednak uwierzcie, że się da. Przykład macie powyżej.

Tor Lipowczyce - oby się otrzymać w siodle

KOMENTARZE


REKLAMA
Polecane artykuły
Kilka lat później album stał się moją własnością. Zacząłem szukać…
Moda na Scramblery przybrała rozmiary powodzi. Na tej fali chce…