fbpx
A password will be e-mailed to you.

Motocykle napędzane silnikiem o pojemności 125 ccm przy obecnych cenach paliwa przestają być tylko zabawką dla początkujących. To również ciekawa propozycja dla oszczędnych, dlatego tym razem nasz budżet zakupowy ograniczamy do skromnych 5000 złotych. Zobaczmy, co ciekawego znajdziemy w tej kwocie.

Od kilku lat popularność motocykli o pojemności 125 ccm nieustannie rośnie. W dużej mierze odpowiada za to prawo, które przy odpowiednim stażu pozwala prowadzić je posiadaczom prawa jazdy kategorii B. Ale nie tylko to jest ważne. Motocykle tej klasy są stosunkowo niedrogie w eksploatacji, mało palą, a na dodatek przeciętne osiągi nie zachęcają do łamania przepisów i narażania się na srogi mandat. 

Nasze tytułowe 5 tys. zł to stosunkowo niedużo, ale jak oszczędzać, to oszczędzać! Na co zwracać uwagę przy zakupie motocykli tej klasy? Przede wszystkim na przeszłość wypadkową, a także na stan materiałów eksploatacyjnych. Zaniedbania w tym ostatnim zakresie nie muszą przekreślać danej maszyny, ale mogą być solidnym argumentem przy negocjacjach ceny. Serwis motocykli 125 ccm zazwyczaj jest tańszy niż większych maszyn, ale nie jest to regułą.

Mamy modele, które są wymagające i wcale nie tak proste w obsłudze – mowa o jednostkach chłodzonych cieczą, często mocno obudowanych (co utrudnia obsługę), lub silnikach zbudowanych w układzie V. Niezmiernie ważne jest także sprawdzenie historii serwisowania i stanu oleju w chwili dokonywania oględzin. Jeśli w misce olejowej jest „susza”, lepiej omijać taką sztukę. W większości przypadków, poważne uszkodzenia takich niewielkich silników są spowodowane brakiem odpowiedniego smarowania. 

Jeśli nie czujemy się na siłach, by samodzielnie ocenić stan oglądanego motocykla, lepiej zabrać ze sobą mechanika albo doświadczonego motocyklistę. Ale zanim to nastąpi, ruszajmy na łowy wirtualnie i zobaczmy, co ciekawego można znaleźć na portalach ogłoszeniowych. W wyszukiwaniu uwzględniliśmy zakres do 6000 zł, zakładając, że część cen na pewno można traktować jako wywoławcze, do negocjacji. Co więcej – spojrzymy na pojazdy pochodzące od japońskich, koreańskich i europejskich producentów, zostawiając pojazdy z Chin na oddzielne zestawienie poświęcone tylko im.

Aprilia RS 125 2T

Aprilia RS 125 wyposażona w dwusuwowy silnik Rotaxa 123 lub 122 to motocykl bardzo lubiany przez młodych amatorów szybkości. Faktem jest, że odblokowana wersja potrafi pokazać pazury i pognać około 170 km/h, ale nie jest przy tym ani ekonomiczna, ani zgodna z kategoriami A1/B. Warunki te spełnia tylko wersja blokowana do 15 KM.

Bez problemu znajdziemy kilka egzemplarzy z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Ceny zaczynają się już od 3000-3500 zł i często wedle informacji właściciela są to egzemplarze po remoncie silnika. Nieco droższa i nowsza sztuka (4900 zł, 2000 rok) ma nawet zestaw faktur za dokonanie naprawy. Kto lubi dwusuwy, może się zainteresować tym modelem, trzeba jednak brać pod uwagę, że można trafić na minę z silnikiem do remontu, a to w Aprilii może słono kosztować. Czułym punktem w tym motocyklu jest także sprzęgło jednokierunkowe rozrusznika. 

Daelim VT125 Evolution

Dla mnie, autora tego artykułu, jest to podróż sentymentalna – wiele lat temu przez chwilę posiadałem taki motocykl. I wspominam go bardzo dobrze. Koreańska konstrukcja okazała się niezawodna i dobrze wykończona. Powłoki lakiernicze, chromy i plastiki godne są motocykla japońskiego z tamtych lat. Kto chce posiadać pokaźnych gabarytów (jak na 125 ccm) cruisera, powinien zwrócić uwagę na ten model. Silnik chłodzony powietrzem nie jest skomplikowany, a serwis mało wymagający. Ten ciekawy motocykl wyprodukowany w 1998 roku, wizualnie w dobrym stanie, jest wystawiony za 4700 zł.

Daelim Roadwin 125

Taki sam silnik jak w VT 125 Evolution był montowany w nakedzie Roadwin. Motocykl o nowoczesnej sylwetce ma aluminiowe felgi, hamulce tarczowe przy obu kołach i rozbudowane zegary z obrotomierzem. Używanych egzemplarzy nie ma za dużo, ale udało się znaleźć ciekawą propozycję. Wyprodukowany w 2005 roku Roadwin z przebiegiem 17 tys. km został wyceniony na 4800 zł. Właściciel zapewnia o oponach i napędzie w bardzo dobrym stanie. Osoby mające nieco większy budżet mogą zainteresować się wersją produkowaną od 2009 roku – w miejsce gaźnika zastosowano wtrysk paliwa, co jeszcze zmniejszyło i tak już niewielkie spalanie.

Honda CBF 125

W założonym budżecie z oferty Hondy możemy wybrać dwa pozornie podobne modele napędzane silnikiem 125 ccm. Niech jednak jedna litera w nazwie nikogo nie zmyli. CBR to nawiązanie do motocykli sportowych, a CBF to typowy naked wyposażony w lekką owiewkę. Ale to nie jedyne różnice. Interesująca nas CBF 125 z lat 2008-2015, w przeciwieństwie do drugiego motocykla, ma silnik chłodzony powietrzem. Jest to więc najprostsza konstrukcja z możliwych.

Również zawieszenie i hamulce sprawiają wrażenie wykonanych budżetowo. Wszystko się zmienia, gdy już zasiądziemy za kierownicą Hondy CBF 125. Motocykl po mieście porusza się z gracją roweru, ale z dużo większymi prędkościami. Nie ma też konkurentów, jeśli chodzi o spalanie. Do dzisiaj pamiętam, jak lata temu testując ten motocykl zajechałem na stację benzynową po przejechaniu okrągłych 100 km. Weszło 1.95 litra i ani grama więcej. Zadbany motocykl z 2011 roku, z prawie nowymi oponami, stoi wyceniony na 5200 zł. 

Honda CBR 125R

Udająca sportową maszynę Honda CBR 125R to filigranowy motocykl ze sprawdzonym 13-konnnym silnikiem chłodzonym cieczą. Pomimo delikatnego wyglądu, Honda naprawdę nieźle się prowadzi, a w mieście często łoi skórę większym motocyklom. W jaki sposób? Po prostu jest bardzo zwinna i wąska, przez to w korkach nie ma sobie równych.

Jest przy tym bardzo ekonomiczna – przekroczenie 2,5 litra na setkę wymaga niezłych sztuczek. Wybór modeli jest dość duży, ale wiele nosi ślady wypadku albo po prostu zaniedbania. Przy odrobinie starania można jednak coś znaleźć – za okrągłe 5000 zł wypatrzyliśmy sprowadzoną, ładnie wyglądającą sztukę z 2004 roku. 

Kawasaki Eliminator 125

Nazwa przywołująca tytuł filmu sensacyjnego sugeruje motocykl, który konkurencji nie daje żadnych szans. W rzeczywistości mamy do czynienia z typowym przedstawicielem klasy 125 ccm z tamtych lat (1998-2007). Eliminator 125 ma chłodzonego powietrzem singla o mocy 12 KM.

Ciekawa sylwetka i prosta kierownica nawiązują do większych Eliminatorów, wyposażonych w 4-cylindrowe silniki. Silnik nie jest awaryjny, ale lubi sobie wypić sporo oleju, na co trzeba zwrócić uwagę w czasie oględzin. Na rynku znajdziemy kilka egzemplarzy, a 5000 zł to raczej dolna granica. Moją uwagę przykuł egzemplarz z Niemiec, po niewielkim serwisie (olej, tylna opona, akumulator) za 5500 zł.

Piaggio XEvo 125 

W zestawieniu motocykli o pojemności 125 ccm musi się znaleźć miejsce także dla przedstawicieli skuterów. Ale nie będzie to byle jaki malutki pojazd, tylko porządny skuter, którym można ruszyć z miasta nawet w dalszą trasę. Produkowany w latach 2008-2013 XEvo 125 napędzany jest chłodzonym cieczą silnikiem o maksymalnej mocy dopuszczanej dla kategorii A1 i B. Mamy więc 15 KM radzące sobie dzielnie z ważącym ponad 160 kg skuterem.

Te gabaryty mają wpływ na dwie rzeczy. Po pierwsze, Piaggio XEvo daje bardzo dobry komfort jazdy i ma pokaźny schowek pod obszerną kanapą. Druga cecha, wynikająca z gabarytów i masy, to spalanie. Nie jest ono najniższe i wynosi około 4 litrów na setkę. Zwiększone koszty eksploatacji zrekompensuje nam sam zakup. Za 5000 złotych można kupić skuter po serwisie (wymienione rolki, pas napędowy, wszystkie oleje i płyny) pochodzący z 2011 roku. 

Suzuki GN 125

Sprzedawany w latach 1994-2001 „Gienek” przez lata był synonimem motocykla klasy 125 cm3. Prosty, dwuzaworowy silnik i nieskomplikowana konstrukcja sprawiają, że jest to nie tylko ciekawy pojazd do nauki jazdy, ale także „obiekt testowy” do nauki mechaniki motocyklowej. Stylizacja na soft choppera wraca do łask, tak więc „Gienek” może być polecany również dla wielbicieli klasyków.

Uwagę, oprócz mechaniki, trzeba zwracać na korozję. Niestety starsze Suzuki lubią rdzę, która może wpływać nie tylko na kwestie na wizualne (przerdzewiały wydech czy zbiornik paliwa to duży problem). Używki zaczynają się od niecałych 4000 zł, ale moją uwagę przyciągnął motocykl z 1996 roku w niemalże fabrycznym stanie. Cena wywoławcza 5900 zł, ale czasami opłaca się zapłacić więcej za maszynę w nieskazitelnej kondycji.

Yamaha XT 125R

Yamahę DT 125 z dwusuwowym silnikiem spotkamy na aukcjach dość często, i to w cenach mieszczących się w naszym budżecie. Niestety jest to motocykl często będący w rękach narwanych młodziaków i mechaników specjalizujących się w naprawach ciągników. A tutaj doświadczenia z WSK 125 nie pomagają. Dwusuw jest wymagający jeśli chodzi o serwis i regulację, szczególnie, gdy ktoś próbuje go tuningować. Dlatego też zdecydowałem się zwrócić uwagę 4-suwowe enduro Yamahy, które pojawiło się na rynku w 2003 roku.

Chłodzony powietrzem silnik jest znany także z innych modeli i całkiem dobrze radzi sobie z napędzaniem XT 125. Dostępna jest także wersja X, z mniejszymi kołami, wykonana w stylu Supermoto. Motocykle używane są droższe niż DT 125, ale na pewno nie tak uciążliwe w serwisie. Bacznie trzeba zwracać uwagę na poziom i jakość oleju, gdyż to zaniedbania w tym zakresie najczęściej są powodem poważnych usterek silnika. Ciekawie wyglądającą sztukę z 2007 roku, z nowym akumulatorem i oponami, prywatny użytkownik wystawił za 5900 zł. To nieco przekracza nasz budżet, ale w końcu jest to cena wywoławcza. 

Yamaha YBR 125

„Motocykl dla listonosza” Yamahy od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. W parze z nieskomplikowaną konstrukcją (silnik chłodzony powietrzem, podwójne tylne amortyzatory oraz bębnowy hamulec) idzie niezawodność i praktyczność. Na Yamahę YBR 125 po prostu wsiadasz i jedziesz. Niezależnie od tego, jakie masz doświadczenie, ten niewielki motocykl daje frajdę z jazdy. Oczywiście nie powala na kolana osiągami (jak przystało na 10 KM), ale lekko się prowadzi i zadowala niewielkimi ilościami paliwa.

Początkowo silnik zasilany był gaźnikiem, ale od 2007 roku za dostarczanie paliwa odpowiada wtrysk. Motocykl nie jest specjalnie awaryjny, ale przy oględzinach warto zerknąć na linkę sprzęgła, pompę paliwa i działanie rozrusznika. Silnik potrafi też wziąć trochę oleju. W naszym budżecie znajdziemy głównie modele gaźnikowe, ale nie jest to reguła. Zwróciłem uwagę na egzemplarz z wtryskiem paliwa z 2007 roku, w bardzo ładnym stanie i przebiegiem minimalnie przekraczającym 10 tys. km. Cena wywoławcza to 5500 zł.

KOMENTARZE